Back

Historia pewnego powrotu

Nie planował powrotu, życie niejako podjęło decyzję za niego. Mimo to jest zadowolony z podjętej decyzji, odniósł w Polsce sukces – chociaż po drodze nie zawsze było łatwo – zaznacza Jakub Kępiński – inaugurując serię wywiadów o powrotach z emigracji.

Co spowodowało, że podjął Pan decyzję o powrocie?

W kwestii powrotu do Polski byłem zmuszony sytuacją w rodzinie, to znaczy chorobą, a później śmiercią mojego ojca, także nie była ona planowana w ogóle.

Czyli powrót był raczej krótkim procesem? Rozumiem, że nie miał Pan czasu na wyobrażanie sobie jak będzie wyglądało Pana życie po powrocie?

Generalnie nie miałem żadnych wyobrażeń, gdyż do Polski przez blisko 10 lat mojego pobytu za granicą przyjeżdżałem często na urlopy i utrzymywałem stały kontakt z rodziną oraz znajomymi, także zdawałem sobie sprawę z realiów oraz sytuacji panującej w kraju.

Czy jednak było coś, co Pana zaskoczyło?

Największym zaskoczeniem (negatywnym) było praktycznie zerowe zainteresowanie moimi umiejętnościami oraz wykształceniem zdobytym za granicą wśród potencjalnych pracodawców.

Dla mnie to też jest zaskakujące – byłam przekonana, że to działa tylko i wyłącznie na korzyść pracownika. Jak wobec tego odnalazł się Pan na rynku pracy?

Po roku pobytu w Polsce założyłem swoją firmę edukacyjno-szkoleniową, która prosperuje bardzo dobrze od stycznia 2016 roku; próba stworzenia swojej marki na własnych zasadach była w zasadzie jedynym rozwiązaniem, które pozwoliło mi na pracę na satysfakcjonujących mnie zasadach. Niemniej jednak muszę stwierdzić, że wysiłek oraz godziny pracy włożone we własny biznes są większe niż za granicą.

Proszę powiedzieć co, Pana zdaniem, dobrze funkcjonuje na rynku pracy z perspektywy osób powracających, a co należałoby jeszcze usprawnić?

Ogólnie przeraża brak zainteresowania posiadanym know-how, który przywożą ludzie wracający z zagranicy – chodzi mi zarówno o umiejętności i doświadczenie poparte kwalifikacjami zawodowymi - dyplomy, certyfikaty, itd., jak i nieformalny skillset rozwinięty podczas pracy za granicą. Dla wielu z moich znajomych alternatywy były w zasadzie dwie – praca dla międzynarodowych korporacji, lub, jak w moim przypadku, założenie własnej działalności i mozolna praca na własny rachunek. Myślę, że ludzie wracający z zagranicy mogą być postrzegani jako zagrożenie przez polskich współpracowników, co jest raczej typowe dla ludzi z naszej części Europy, mam na myśli młode gospodarki kapitalistyczne bloku postkomunistycznego.

Czyli chodzi tu głównie o zmianę sposobu myślenia pracodawców i współpracowników.  A czy po powrocie mógł Pan liczyć na wsparcie i pomoc ze strony urzędników  - w urzędzie pracy, ZUS-ie, urzędzie miasta?

Tak, szczególnie w kwestii założenia własnej działalności procedury są uproszczone, a pracownicy różnych urzędów we Wrocławiu byli bardzo pomocni.

A jaką przewagę nad życiem na emigracji ma Pana zdaniem życie w Polsce? I odwrotnie - czy są jakieś kwestie, które powodowały, że pod pewnym względem lepiej żyło się Panu na emigracji?

Na pewno kwestie rodzinne to duży plus dla powrotu do Polski. W pewnych, wybranych zawodach, konkretnie branża informatyczna na Dolnym Śląsku, możliwości rozwoju w Polsce są bardzo dobre. Niestety, ale na tym chyba plusy się kończą. Za granicą człowiek przyzwyczaja się zarówno do tego, jak dane państwo (w moim przypadku głównie Wielka Brytania) funkcjonuje ogólnie, jak i do małych detali. Polska jest krajem rozwijającym się, jesteśmy ciągle „na dorobku” i nie sposób tego nie zauważyć - ludzie wszędzie pędzą, wiecznie narzekają, rzadko kiedy się uśmiechają, ważne są pieniądze, presje społecznie - np. przerażająca liczba młodych osób biorących kredyty hipoteczne bez wizji tego, co będzie za 10-15 lat. Cóż, z Polski wyjechałem jako młody człowiek, który poza chęcią zdobycia lepszego wykształcenia chciał zobaczyć bardziej poukładany świat dookoła i muszę stwierdzić, że w Polsce poza widocznym wzbogaceniem się ludzi, w kwestii mentalnej niewiele się zmieniło.

Czy chciałby Pan coś doradzić osobom planującym powrót do kraju?

Radzę każdemu dobrze przemyśleć własne motywacje co do powrotu. Kaprys, przygoda, znużenie tym, co dookoła mogą być niewystarczające.

Jakub Kępiński - Wyjechał do Wielkiej Brytanii w lipcu 2006 roku, wrócił do Polski pod koniec września 2014 r. W Wielkiej Brytanii ukończył studia licencjackie na kierunku ‘Produkcja w Mediach’ na University of Bedfordshire, a następnie studia magisterskie na kierunku ‘Edukacja Dwujęzyczna’ na University College London. Z wykształcenia jest edukatorem i nauczycielem (fotografia, język angielski oraz literatura anglojęzyczna). W Wielkiej Brytanii prowadził warsztaty i szkolenia z fotografii w Oxfordzie, wcześniej przez 5 lat pracował jako anglista w państwowym gimnazjum, jeszcze wcześniej spędził rok jako asystent nauczycielski w szkole podstawowej. Pracował jako fotograf, filmowiec, kucharz, sprzedawca, sprzątacz, animator czasu wolnego młodzieży, barman, prowadził kluby filmowe dla dzieci, pracował w ochronie i obsłudze klienta na lotnisku. Przez kilka lat był również wolontariuszem związanym z różnymi organizacjami katolickimi.

Rozmawiała Agnieszka Juźwiuk, Powroty.gov.pl